czwartek, 4 października 2012

Bastia to nie Asyż.


Nie wiem czy zdarzyło Wam się kiedyś zwiedzać jakieś miasto w przekonaniu, że jest to miasto X po czym okazało się, że zwiedzacie Y, a do X jest jeszcze 15 km drogi?!

Mi się zdarzyło podczas naszej wyprawy do Włoch :)

X -Asyż
Y- Bastia 

Z Toskanii, w której zwiedziliśmy Sienę, Florencję i Pizę wyruszyliśmy dalej na południe zmierzając na kamping Il Colaccio, ale o nim napiszę więcej w kolejnym poście.  Będąc już w tych okolicach koniecznie chciałam zobaczyć kolejne włoskie miasto jakim jest Asyż. 
Plan był napięty, a tempo zwiedzania duże. W dodatku korzystaliśmy z przewodnika Pascala z małą ilością zdjęć.  Nie mając wyobrażenia jak Asyż wygląda, kiedy byliśmy 15 km przed, w mieście Bastia, a naszym oczom ukazała się monumentalna Bazylika Matki Bożej Anielskiej(wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że tak to miejsce się nazywa) doszliśmy do wniosku, że musieliśmy minąć niepostrzeżenie tablicę ASYŻ, a ponieważ postawili tu taką wielką Bazylikę to na pewno na cześć Franciszka i z pewnością jesteśmy już na miejscu. Rozpoczęliśmy radośnie zwiedzanie Bazyliki i okolic, napawając się oparami obecności Świętego.


Tabliczkę z nazwą miasta faktycznie musieliśmy pominąć, ale na pewno nie było na niej napisane Asyż :)
Nie pamiętam, w jakich okolicznościach, po czym i w którym momencie zorientowaliśmy się,że Bastia to nie Asyż, ale najważniejsze, że ten moment nastąpił. Gdyby nie, nie mogłabym pokazać Wam poniższych zdjęć :)

 Bazylika Św. Klary.






Bazylika Matki Boskiej Anielskiej z Ogródem Różanym przy bazylice – rosną w nim krzewy róż pozbawione kolców. 


Ulice Asyżu.









Dwa poniższe zdjęcia to Bazylika Św. Franciszka.



Ratusz i fasada adaptowanej na kościół świątyni korynckiej w Asyżu.


Kościół Santa Maria Sopra Minerva to kościół powstały w miejscu rzymskiej świątyni Minerwy (I w. p.n.e.). Oryginalna fasada świątyni z sześcioma kolumnami korynckimi.





20 komentarzy:

  1. nie zdarzyło mi się jeszcze :D
    albo mają złe oznaczenia, ale jesteście nieźle zakręceni ;)
    albo jedno i drugie :D

    a do Włoch kiedyś pojadę
    tak sobie marzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba raczej to drugie :) Pamiętam jak pojechałam do Lublina z mapą Lubina w ręku.
      I na moje nieszczęście na mapie Lubina była chyba ul. 3 maja na którą chciałam trafić w Lublinie :) Dopiero po poprzecznych zorientowałam się, że coś nie tak :)

      Usuń
  2. hehe, ciekawa historia, ale to każdemu może się zdarzyć. Bo np. niekiedy budowle są tak do siebie podobne, że można się pomylić. Szczególnie jak się jedzie pierwszy raz. Będziecie mieli co wspominać i to jest najfajniejsze :) Fantastyczne zdjęcia! Z miłą chęcią wybrałabym się na taką wycieczkę :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, jest przynajmniej co wspominać :)

      Usuń
  3. :):):), dobrze że w ogóle się zorientowaliście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jakby się to nie skończyło ;) to Włoch nigdy mi dość, może kiedyś i do tych miast trafię, oby ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam tą zabudowę...
    Jak zwiedzaliśmy kretę na własn@@ rękę to zdarzyło nam się pod.obnie z Franco Castello, ale dzisiaj już nie pamiętam dokąd jechaliśmy...hmmm..skleroza. w każdym bądź razie kiedy naszym oczom ukazały się ruiny zamku na zboczu...wow...byliśmy przekonani, ż.e zwiedzamy coś zupełnie innego, a to dlatego, że w naszym minimalistycznym przewodniku po prostu na trasie nie zaznaczono tej miejscowosci!!! Co za bałwan pisał pelrzwwodnik??? Na pewno nigdy tej rasy nie przejechał, a kretę znał z widokówki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Marzę sobie, że kiedyś do Włoch się wybiorę na bardzo dłuuuuugo. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Neat post and love your blog... would you like to follow each other!

    My Lyfe ; My Story
    @MyLyfeMyStory 
    Chictopia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kumam po co komu obserwować bloga w języku,którego nie rozumie. O ile ja po ang. sobie poradzę o tyle Harija jak się domyślam po polski słabo się orientuję. Ja rozumiem naganianie ruchu sieciowego, ale bez przesady!

      Usuń
  8. mmm piękne zdjęcia:) Aż chce się wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. @Na pewno nie chciałbym zakończyć swoich przygód na Kopenhadze, zobaczymy co przyniesie los :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niesamowita historia, no i to "napawanie się oparami obecności świętego", który przecież tak niedaleko;) Drugie zdjęcie jak z bajki, a i reszta jak zaczarowana.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie rowniez sie nie zdarzylo, choc podobnych historii przezylam cala mase. Jestem mocno zakrecona...
    W sumie mozecie smialo mowic, ze Asyz zwiedziliscie 2krotnie :)
    A tak przy okazji jezli mozna. Fotograsia widzialam Twoj komentarz u Agaty o studium fotograficznym. Czy moglabys napisac mi cos wiecej na jego temat na maila? Bylabym CI bardzo wdzeczna. Obecnie czegos poszukuje :) Dziekuje

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...