Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Day by day. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Day by day. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 grudnia 2012

Warsaw Eye

Jakie miasto takie eye. 
Widzieliście na żywo? 
Ja myślałam, że dziś zejdę jak to zobaczyłam. 
Jeszcze te gały na szczycie budynku w tle:)






środa, 31 października 2012

Kot w pustym mieszkaniu...



 Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.

*** 

Wisława Szymborska 1923-2012



sobota, 27 października 2012

Nie bez powabów jest ten biały świat...

Posprzątane. Za oknem śnieg. Kot śpi.

Muszę się przyznać, że jestem straszną bałaganiarą. Wizyta perfekcyjnej Pani domu w osbie Pani Rozenek byłaby jej ostatnią wizytą, bo Pani Rozenek zeszła by na zawał jakby zobaczyła co tu się dzieje :)

Ale nie dziś. Dziś lśni dom i lśni świat. Na biało. Niech sypie. Może w tym roku więcej niż w poprzednim będę miała okazji, żeby pobiegać na nartach biegowych, którym na pewno poświęcę kiedyś oddzielny post. Nawet w Warszawie mamy całkiem fajne warunki w kilku miejscach do biegania. Istnieje też Stowarzyszenie Narciarstwa Biegowego, do którego należę. Raz do roku organizują rajd śladami Powstańców Styczniowych w Kampinosie, który kończy się wspólną grochówką. Wiecie jak smakuje taka grochówka po przebiegnięciu 20 km o 20 stopniowym mrozie? :)



czwartek, 25 października 2012

Korzyści z pisania bloga - wyniki konkursu.


Mimo, że tak dużo osób z takim zaangażowaniem opisywało korzyści z pisania swoich blogów, muszę przyznać, że bardzo brzydko Was wszystkich dziś potraktowałam.  Najpierw sobie Was wydrukowałam, potem pocięłam na kawałki, a następnie wrzuciłam do gara.


Oszczędziłam tylko Elwirę, która nie wiedzieć czemu zamiast na zadany temat, rozpisała się na temat seksu.

Wszystko to jednak po to, żeby wyłonić jedną osobę, której mam nadzieję sprawić frajdę wysyłając książkę "Kreatywna Fotografia Cyfrowa" wydawnictwa National Geographic :)

Myślałam, że wybiorę odpowiedź jednej osoby,ale zdałam się  na los, bo niby na jakiej podstawie mam oceniać czy czyjaś motywacja jest lepsza od kogoś innego.

Miałam nie fotografować losowania, bo jaki jest to dowód w sprawie? :) Przecież mogę zrobić zdjęcie z każdą wyjętą karteczką wedle uznania. Ale ponieważ pojawiają się one na innych blogach postanowiłam nie odstawać od normy :) A o uczciwie przeprowadzonym losowaniu niech świadczy dwu stworzeniowa komisja do spraw losowań złożona ze mnie i mojej kotki.

I tak, jeśli tylko prześle mi swój adres na fotograsia@gmail.com,  książka trafi do Igi, która prowadzi blog Czaso-umilacz


Nie znaczy to jednak,że nikt oprócz Igi książki nie dostanie.  Do swojej listy korzyści wynikających z pisania bloga wiem już dziś, że mogę dopisać pkt 6.

Dzięki pisaniu tego bloga udało mi się nawiązać współpracę z wydawnictwem Galaktyka, które to zgodziło się przekazać mi książki, które będą nagrodami w kolejnych konkursach.

Tytuły, którymi będę mogła Was obdarować to:

Fotografuj sercem
W stronę lepszych zdjęć
Język fotografii

W najbliższym czasie opiszę Wam ze szczegółami jak do tego doszło :)



poniedziałek, 22 października 2012

Korzyści z pisania bloga

Poniedziałki bywają ciężkie, szczególnie kiedy po fajnym weekendzie, trzeba spędzić je za biurkiem, a za oknem widok ogranicza się do odległości wyciągniętej ręki, a potem już tylko stoi szare mleko, przez które ludzie są uwięzieni na lotniskach.

Pewnie moje niezadowolenie z pierwszego dnia tygodnia i jęki potępieńcze trwałyby cały dzień, gdyby z biurka nie uśmiechnęła się do mnie koperta.  


 Jak sprawdziłam od kogo wiedziałam już co to będzie, ponieważ się tej przesyłki spodziewałam, ale kiedy ją rozpakowałam czekała na mnie...

zawartość główna, czyli książka "Podróże małe i duże" Agnieszki i Grzegorza, małżeństwa  które prowadzi blog Mumags Travellers, który zdarza mi się i czytać i oglądać :)


 oraz seria 10 niespodzianek :)  Nie dość, że jak prosiłam książka jest z autografami autorów, na których zbiję kiedyś majątek, kiedy już będą sławnymi podróżnikami, to jeszcze Agnieszka na wypadek gdyby się nimi nie stali spakowała mi na pocieszenie breloczek z Nowej Zelandii, w której byli,a którą to podróż opisują w książce. Nagrali mi płytę ze zdjęciami ze swoich wypraw, nie tylko do NZ, ale też np. do Szkocji. Dostałam jeszcze piękną pocztówkę, i naklejki na lodówkę :)



Pocieszona licznymi prezentami i perspektywą wieczornej ciepłej kąpieli z książką w ręku, pomyślałam sobie, że kiedy pisałam pierwszego posta na tym blogu, który powstał dopiero 2 miesiące temu, nie zdawałam sobie sprawy ile płynie z tego korzyści.  

Potrafię wymienić przynajmniej 5 korzyści pisania bloga:

1. pisanie kolejnych postów MOTYWUJE do działania, w wielu aspektach. "Zmusza" do robienia rzeczy, które najbardziej lubimy :) Chcę podróżować, robić fajne zdjęcia, wykonać coś fajnego co mam nadzieję, że spodoba się innym itd. Ktoś kto mnie zna powiedziałby pewnie z ironią w głosie "tak jakbyś wcześniej nie chciała :)", ale prawda jest taka, że od "CHCE" jest jeszcze taki kawałek do "ZROBIŁAM", którego pokonywanie,  prowadzenie bloga mi ułatwia.

2.  Chce czy nie pisanie bloga to ĆWICZENIE słowa pisanego, którym człowiek coraz rzadziej w codziennym życiu się posługuje.

3.  Zanim zaczęłam pisać swojego bloga, myślałam, ze wygląda to tak, że piszesz i jacyś anonimowi ludzie Cię chwalą, albo zrównują z ziemią, a tu się okazuje, że LUDZIE SIĘ tu poznają, odwiedzają, lubią, PRZYJAŹNIĄ itd. Tego się, nie wiedzieć czemu, po internecie nie spodziewałam :)

4.  Jak nie trzymasz tego co wiesz tylko dla siebie, tylko się tym PODZIELISZ, to się okazuje, że nie wiesz jeszcze wszystkiego, choć tak Ci się wydawało, ale są ludzie, którzy wiedzą więcej i tą Twoją  niepełną wiedzę dopiero uzupełnią. Dzięki czemu WIESZ WIĘCEJ i ciągle się uczysz.


5.  Pisanie bloga spod ciepłego koca z kubkiem gorącej czekolady to może być SPOSÓB NA DŁUGIE JESIENNE I ZIMOWE WIECZORY, które nadchodzą :)

Jestem ciekawa co Wy o tym myślicie, jak traktujecie pisanie blogów, po co to robicie i jaką macie motywację?

Na Wasze wpisy pod tym postem czekam do czwartku 25.10, do końca dnia. W czwartek wybiorę jeden zwycięski wpis. A nagrodą będzie książka, ale nie taka, której chcę się  pozbyć z półki, tylko naprawdę fajna pozycja wydawnictwa National Geographic, na temat której napisałam jakiś czas temu poniższego posta:

Efekt bokeh



PS. Wygranej osobie obiecuję książkę wysłać w najbliższy piątek, tak, żeby dostała ją, jak ja od Mumaga Travellers w poniedziałek rano :)  A do książki dołączę oczywiście niespodzianki :)

Może kolejna osoba zorganizuje kolejny taki konkurs u siebie na blogu i będzie mogła kolejnej osobie umilić poniedziałkowy poranek.

Miłego wieczoru i czekam na Wasze wpisy!

środa, 29 sierpnia 2012

Flight Radar

Tyle razy gapiąc się w niebo i widząc na nim samolot zastanawiałam się skąd i dokąd leci.

A dzisiaj jadąc samochodem, usłyszałam w radiu o gościach, którzy polują na samoloty chcąc zrobić im zdjęcie - plane spottersi, którzy do obserwowania nieba używają aplikacji w telefonie nazywającej się Flight Radar. Polega to na tym, że widząc samolot na niebie i kierując na niego telefon, odczytasz na ekranie inf. o kierunku lotu, prędkości, wysokości itd. Można np spr. jaka to linia i zobaczyć zdjęcie samolotu.

Zainstalowałam sobie tą aplikację i wiem, że na przykład w tej chwili nad moją głową przelatuje samolot lecący z Londynu do Singapury, który dotrze na miejsce za jakieś 9 godzin.

Istnieje nawet stowarzyszenie Warsaw spotters. Lot usypał im specjalną górkę ułatwiającą obserwację i robienie zdjęć przy Okęciu. Obdarowują każdego kto do stowarzyszenia wstępuje specjalną kamizelką, a wszystko po to, aby ta talibowa "rozrywka", była pod kontrolą.

Muszę się kiedyś na tą górkę wybrać.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...