


Niezawodny plan na udany coroczny wypad na Mazury:
1.Charter zdezelowanej łódki z podartym żaglem, brakiem steru strumieniowego, nie działającą echo sondą oraz wylewającą się śmierdzącą wodą z zęzy, podczas przechyłów. Koniecznie takiej, o której właściciel na stronie pisze, że jest z 2010 a tak naprawdę z 2005.
2. W drodze z Wawy na Mazury trzeba zatrzymać się na postój w Łomży w MC Donaldzie, co przygotuje nasz żołądek na niespodzianki kuchni portowej np. knajpy Grota w Giżycku. Kuchnia wyborna. Jak ktoś nie próbował surowego kurczaka, to oni mają świetnego.
3. Odnośnie właściciela, to dobrze jest w czasie spisywania z nim umowy wszystkiego dobrze nie policzyć i nie sprawdzić, tak, żeby np. właściciel mógł powiedzieć, że było 6 obijaczy, podczas gdy było 5, ale ponieważ tego nie sprawdziliśmy będzie chciał od nas za zgubiony, nigdy nieistniejący obijacz kasę.
4. Łódkę trzeba koniecznie w 10 osób wypożyczyć, w tym z Niedźwiedziem. Tradycyjnie zaopatrzy on załogantów w bezwzględną ilość miodo-cytrusa, tak, żeby jak co roku wszyscy padli jego ofiarą, co dostarczy zapomnianych chwil...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz